Mój drewniany pickap, Skrzypi gdy rusza z miejsca
Lakier już na nim wyblakł, Reszta to tylko zwykła bejca
Na bocznej drodze za miastem, Uciekam nim od codziennych spraw
Z tyłu pokreślona mapa, zimna kawa, okruchy chleba
Na desce zdjęcie z dzieciństwa, Patrzy jak dalej jadę w świat
Mój drewniany pickap
Zna już każdy zakręt
Tyle dróg widział
Tylu ludzi brał
Na swoje stare deski
Mój drewniany pickap
Pyta
Dokąd dzisiaj
ja tylko mówię:
„dalej Dalej”
I nie oglądam się
Pod Limanową malarz z brodą, Użyczył mi swojego dachu
Siedzieliśmy do świtu, Jakby nikt nie liczył nam czasu
W górach starsza para, Przyniosła zupę w metalowym garnku Powiedzieli: „Zostań jeszcze dzień”
Więc przez tydzień pomagałam im
Mój drewniany pickap
Zna już każdy zakręt
Tyle dróg widział
Tylu ludzi brał |
Na swoje stare deski
Mój drewniany pickap
Pyta
Dokąd dzisiaj
ja tylko mówię:
„dalej Dalej”
I nie oglądam się
Gdzieś nad morzem chłopak z gitarą, Śpiewał głośno miłosne wyznanie
A dziewczyna niczym motyl, Tańczyła boso na mokrym piasku
W każdym mieście inna twarz
w każdym geście nowy znak
Nie pamiętam wszystkich imion
Lecz pamiętam każdy uśmiech wasz
Mój drewniany pickap
Zna już każdy zakręt
Tyle dróg widział
Tylu ludzi brał
Na swoje stare deski
Mój drewniany pickap
Pyta
Dokąd dzisiaj
ja tylko mówię:
„dalej Dalej”
I nie oglądam się
Posłłuchaj w SUNO